poniedziałek, 28 października 2019

Kwadratowy kocyk - ten w fiolecie

Pierwszy kocyk z tych dwóch, których wykańczaniem zajmowałam się przez ostatnie tygodnie to ten FIOLETOWY.
Jak już pisałam chodziło mi o skończenie zaległych projektów, które leżały i czekały na mój czas, energię i zmiłowanie, a przy okazji o wykończenie posiadanych włóczek o kolorach i fakturach bardzo czasami różnych i dziwnych.
Tutaj wybór padł na ten właśnie jasny fioletowy, bo wyjątkowo ładnie komponował się z mnogością kolorów ze środka kwadratów. Nie miałam go zbyt dużo, stąd zrobiłam dwa rządki fałszywym ryżem, a nie słupkami z kwadratów babuni. To automatycznie pociągnęło za sobą konieczność dodania kolejnych dwóch rządków, a że kolejny kolor byłby już przesadą powtórzyłam wielobarwną włóczkę ze środka. Uff, było przy tym trochę kombinowania :) Wydaje mi się, tak patrząc na całość, że jest kolorystycznie bardzo delikatny ten kocyk.
Schemat pracy bardzo podobny do mojej ostatniej produkcji - 25 kwadratów zszytych wzdłuż boków: najpierw 5x wertykalnie, potem 5x horyzontalnie, potem dość szeroki brzeg, powtarzający najpierw wzór z kwadratów babuni, a potem fałszywy ryż na zakończenie. Ostatni rządek zaś wykończłam w takie mini-ząbki, które nawiązują do wewnętrznego zszycia kwadratów. To zszycie zresztą też kosztowało mnie prawie tuzin prób - a to kolor niewłaściwy, a to wzór niewidoczny i/albo krzywy i/albo niepasujący, a to inny jeszcze dylemat natury niemalże już filozoficznej i dotykającej samej istoty sensu tworzenia sztuki z chaosu. Dobrze przynamniej, że efekt końcowy całkiem mi się podoba :)
Na wielkość jest taki akurat - 100x100cm. Większość użytych kolorów to akryl, tylko biały to bodajże coś lepszego, ale te kwadraty robiłam chyba w 2015, więc naprawdę ciężko mi coś więcej na ten temat powiedzieć :)
W tej sesji zdjęciowej postawiłam na zbliżenia, więc bardziej w szczególe niż w ogóle prezentuję wam poniżej kwadratowy kocyk w kwadraty babuni - odsłona fioletowa!

A, taka obserwacja - pamiętam, że któregoś razu moja siostra zauważyła, że kocyki, które produkuję, są bardzo wyraziste kolorystycznie, że lubię mocne kontrasty, ostre akcenty. Obruszyłam się wtedy trochę, że skąd, że przecież nie, że kocyki są dla dzieci, więc często sięgam po pastele, często w ogóle jeden tylko kolor jest, i że to niesprawiedliwe uogólnienie. No ale teraz muszę przyznać, że to najprawdziwsza prawda była :) Bo dla mnie ten kocyk zyskałby naprawdę sporo gdyby tak dodać właśnie jakiś ciemny kolor, jakiś prawie granatowy fiolet, a może czarny nawet, no a przynamniej trochę purpury. Nie dodałam tylko dlatego, że akurat nie miałam :) Czyli miała rację dziewczyna :) Spostrzegawcza. Pozdrawiam najserdeczniej :)
A wy co myślicie? Jak wam się wydaje - kocyk jest mdły czy delikatny? :)















poniedziałek, 7 października 2019

Historia dwóch kocyków

Historia ta jest długa, kręta, stresująca, pełna pruć, decyzji o zmianie koloru/kolorów, robieniu wszystkiego od nowa, dodawania rządków i dobierania ściegu. Gdybym włożyła tyle samo czasu i energii w jakikolwiek inny lepiej przemyślany projekt to bym już miała 5 nowych kocyków.

A najgorsze, że choć koniec jest już blisko, to wciąż nie wiem czy dla obu kocyków zakończy się to wszystko happy end'em...
A to było tak:
Miałam gotowe kwadraty babuni, z błękitno-tęczowym środkiem i trzema rządkami białego. Zdecydowałam podzielić je na dwa kwadratowe kocyki po 25 kwadraty każdy (5×5). Potem próbowałam różnych kolorów, którymi je połączyć, i tu było trochę problemów, bo musiałam korzystać z tego, co miałam w zapasach. Potem starałam się jakoś je ładnie i przekonywująco połączyć, ale wszystko wychodziło mi krzywo.... A na koniec jeszcze problemy z wykończeniem, bo wełny było mało, a kocyki nie były tak duże jak myślałam, że będą.
Poniżej zdjęcia z różnymi fazami produkcji, zdjęcie na górze to stan zaawansowania na dzisiaj, a to na samym dole to età dobierania ściegu do zszycia kwadratów, i to było siedem (sic!) różnych propozycji....