poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Wakacyjne skromne szydełkowanie

Wakacje to taki czas, że jest mi wspaniale, choć mało szydełkuję :) Zrobiłam zaledwie pięć nowych płatków kosmetycznych - są to ulepszone pod wieloma względami wersje poprzednich produkcji. Powstały na bazie opinii i ocen Najwspanialszej i Oddanej Sprawie Testerki Szydełkowych Płatków Kosmetycznych Na Całym Świecie; za ten entuzjazm i zaangażowanie najserdeczniej Jej niniejszym i publicznie dziękuję ♡













poniedziałek, 22 czerwca 2020

Eko-szydełko

Trochę nostalgicznie wspominam czasy, gdy wykańczanie resztek wełny było świadomą i odpowiedzialną decyzją, a nie jedynym możliwym wyborem, ale muszę przyznać, że jest to świetne ćwiczenie na kreatywność, bo wpada się na pomysły i realizuje projekty, które być może przegrałyby w normalnych warunkach z nową dostawą włóczki w kolejnym najpiękniejszym kolorze świata.
Bardzo ekologicznie będzie tym razem :)
Wyszydełkowałam sobie kosmetyczne płatki do demakijażu wielokrotnego użytku! 
Zrobiłam ich parę różnych sztuk, w różnych wielkościach, o różnej grubości i z różnych rodzajów bawełny. Chodzi o to, aby były funkcjonalne, czyli delikatne dla skóry a dobrze ściągające makijaż, muszą także dobrze znosić wielokrotne pranie w wysokich temeraturach. 
Prawdę mówiąc nie wiem, która z wykonanych wersji okaże się najlepsza - zrobiłam je okrągłe, bo przecież płatki kosmetyczne są okrągłe; najpierw starałam sie, aby były idealnie płaskie, ale potem przyszło mi do głowy, że być może takie "pomarszczone" będą miały większą powierzchnię czyszczącą, więc zrobiłam też taki trochę pofalowany; najpierw wybierałam gładkie bawełny, aby były jak najbardziej delikatne, ale może właśnie taka bardziej chropowata będzie bardziej chłonna, więc zrobiałam też parę i takich mniej gładkich płatków; eksperymentowałam też z wielkością, bo jeden duży płatek może być równie wygodny jak dwa mniejsze, albo i wygodniejszy, i z wykończeniem, bo z jednej strony nie chciałam, aby była to twarda obwódka, a z drugiej pozostawienie takich gołych, nieobrobionych oczek było ponad moje siły.
Ach, zabawy było mnóstwo :)
To dobrze jednak, ze jest ich dość dużo, bo wydaje mi się, że na jeden pełen demakijaż potrzebować ich będę więcej niż jednorazówek. Do tego zakładam, że będę je prała w pralce razem z innymi rzeczami na 60 stopni, a pranie takie robię mniej więcej raz na tydzień, więc aby moje ekologiczne płatki były funkcjonalne musi ich być wystarczająco dużo na codzienny użytek i nie martwienie się posiadaniem zapasów. Aby były zaś opłacalne i naprawdę wielokrotnego użytku muszą też sprawdzić się w eksploatacji. Kosztów prania nie wliczam, bo specjalnie dla nich prania nie będę robić, koszt włóczki/nici na jeden płatek jest tak niewielki, że mógłby być pomijalny, choć zakup kłębka dobrej bawełny powinien już być brany pod uwagę w ewentualnym kosztorysie :) 
Teraz tylko muszę je wszystkie uczciwie przetestować. To moze troche potrwac :) Pierwsze próby już za mną, ich efekty są bardzo zadowalające, teraz będę udoskonalać projekt i poszczególne próbki, a potem już będę miała zwycięzcę mojego ekologicznego wyzwania :)




Ten płatek jest złożony podwójnie




Tu widać wielkość moich płatków - większość jest taka sama jak te klasyczne


Na fali ekologicznego patrzenia na rzeczywistość i zmuszona przez kwarantannę do nieustającego gotowania i zmywania (!!!!!) wyszydełkowałam też sobie parę ewentualnych zamienników dla gąbki do zmywania. Wątpliwości co do ich sprawczości są jeszcze większe niż w wypadku szydełkowych płatków kosmetycznych, ale uważam, że warto spróbować.









Ps. Nazwałam ten projekt "Irenka".
Ps.2. A nazwa stąd: 




poniedziałek, 4 maja 2020

Kocyk z cytatem z Hobbita

Kocyk dla fanów Hobbita

Tak, moje kocyki mają wbudowane cytaty napisane alfabetem Morse'a. Gratuluję wszystkim, którzy odgadli samodzielnie; mam nadzieję, że zabawa się podobała :) I że się spodobał i pomysł i wybrany cytat i w ogóle efekt końcowy, czyli sam kocyk :)
Powinno być już teraz naprawdę łatwo zinterpretować (przeczytać?) dzisiejszy kocyk - tym razem coś dla fanów Tolkiena. Podobnie jak w poprzednim kocyku wymagane jest specyficzne poczucie humoru :) Notabene: najładniej brzmiały mi te słowa po włosku.
Przyznam się, że dwa się we mnie gryzą światy - myślałam o tym, aby następne kocyki tego typu, o ile w ogóle jeszcze jakiekolwiek będą, wypełnić zupełnie innymi już treściami, zdecydowanie bardziej ortodoksyjnymi - "My sweetheart/Amore mio", "I love you/Kocham cię/Ti amo", albo może po prostu wybranym imieniem, ale nie ukrywam, że kusi widmo innych cytatów, fantazja podpowiada mi je coraz bardziej nieakceptowalne :)
Kocyk jest niewielki, 19x23 części, 70x90cm. Struktura jest dokładnie taka sama jak w poprzednim kocyku - robione oddzielnie małe elementy, zszyte potem według przygotowanego wcześniej schematu - zgodnie z wytycznymi alfabetu Morse'a długie linie/znaki/sygnały muszą być trzy razy dłuższe niż te krótkie. Podzieliłam kocyk tak, aby każde słowo było wyraźnie oddzielone od innych, stąd trzy paski ciemnoniebieskiego pomiędzy liniami z literami. Także tutaj wypośrodkowałam tekst. Brzeg bardzo prosty - jeden rządek raczkiem w jasnoniebieskim.
Kolory dobrane z zapasów, szydełko nr 6, włóczka akrylowa. Łączyłam cieniuteńkim i delikatnym białym, starając się złagodzić i rozjaśnić ten bardzo ciemny niebieski, ale tak, aby nie stworzyć nieprzyjemnego, ostrego kontrastu między kolorami.


Copertina fatta all'uncinetto con la scritta fatta a tessere in alfabeto Morse  "il mio tesoro"

Kocyk na ktorym alfabetem Morse'a napisane jest "il mio tesoro"

Elementy na szydełku, z których zrobiony jest cały kocyk

Łączone są pojedyncze elementy według schematu opartego o alfabet Morse'a

Brzeg kocyka - prosty, pojedynczy rządek raczkiem w jasnoniebieskim

Lewa strona kocyka - widoczne łączenie elementów białym kolorem
Lewa strona