Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lutego 2019

Wąż-zabawka z dawien dawna

Wąż - zabawka na drutach 

Popełniłam kiedyś takiego oto węża-zabawkę. Pamiętam, że robiłam go bardzo długo, ale kiedy to dokładnie było to naprawdę nie jestem w stanie sama z sobą ustalić... Myślę, że tak jakoś w okolicach roku 2005 albo 2006, czyli dość dawno temu :)
Wąż jest bardzo długi, mierzy ponad trzy metry, zrobiony jest na drutach, w środku wypełniony jest samą robótką - robiony pasek tak mi się na bokach zawijał, że po prostu tylko ładnie zszyłam na dole i tyle. Z jednej strony doszyty ma język i oczka, a z drugiej bardzo powoli zwęża się tworząc ogon, zachowując ten sam układ i wielkość pasków.
Był to prezent dla 10latka, który się nim dość ładnie bawił :)
Zachęciło mnie to do zrobienia dwóch innych podobnych węży - jednego nawet nie skończyłam (i choć doszłam do bardzo zaawansowanego stanu robótki to jednak uznałam, że nie ma najmniejszego sensu brnąć w to dalej, i został wyrzucony w ramach trwających u mnie ostatnio drastycznych porządków), a drugi, choć większy i bardziej kolorowy, był dużo mniej uroczy, sama muszę to przyznać, i chyba nie cieszył właścicielki aż tak długo jak ten, którego obfotografowałam dzisiaj. Frajdy z robienia tych zdjęć miałam mnóstwo :)

Kolorowy wąż-zabawka ma trzy metry długości

Wąż zabawka zrobiona na drutach

Serpente colorato fatto a ferri come regalo








środa, 24 października 2012

W szafie nieco głębiej...

Ha! W szafie nieco juz glebiej schowane byly te oto dwie "produkcje",proste,nawet bardzo,ale co tam,pokaze:) Skoro juz je znalazlam (czytaj: nie wyrzucilam,nie poprulam,nie oddalam psu/kotu na legowisko) to pokaze:)
Czarny sweter robiony byl dla meza,ale za maly mi wyszedl,wiec w zasadzie znosilam go ja osobiscie,co szybko poszlo,bo to akrylowy sweterek. Bordowa bluzeczka zas tez za mala mi wyszla,wiec znosic jej po prostu nie dalam rady:)
Ps.Na zdjeciach swietnie widac jak zbytnie naswietlenie moze byc problemem przy robieniu zdjec - sweterek jest po prostu czarny,a bluzeczka zwyczajnie bordowa,najprawdziwsze kolory to te na pierwszych  zaprezentowanych zdjeciach. Ach,to przeszkadzajace slonce:)








niedziela, 13 maja 2012

Róż z przeszłości cz.2

To w zasadzie nie roz a jakis losos... Kupione dwa klebki,aby robic bodajze jakies saszetki...? Ten drugi wciaz jeszcze staram sie wykonczyc,bo jakos specjalnie mnie nie przekonuje:)
Sama struktura tej bluzeczki to klasyczne "po co latwiej jak mozna trudniej":) Stwierdziwszy,ze troche za malo szeroki dol zrobilam dodalam po bokach pionowe wstawki. Troche zaburzylo to harmonie widelkowych paskow,ale tak ogolnie zle nie wyglada. Mialam ja na sobie pare razy,wiec moge byc usatysfakcjonowana:)
Srodek paskow widelkowych zrobilam po raz pierwszy (i ostatni!) slupkami (a nie polslupkami). Chcialam,aby szybciej mi szlo ich robienie i aby byly zwiewniejsze,mniej geste. Zamysl w pelni zreszta zrealizowany,tylko potem musialam glowkowac jakby polaczyc te paski aby to jakos zgrabnie wygladalo:) Koniec koncow poszczegolne petelki po prostu ze soba nawzajem poprzeplatalam,ale zeby to sie nie rozlazilo (bo paski byly rzeczywiscie luzne) przerobilam na nich dodatkowo rzadek polslupkow.








poniedziałek, 7 maja 2012

Róż z przeszłości cz.1

Roz z przeszlosci to nie to samo co roz antyczny:) Takie mini-poncho bylo jakby etapem przejsciowym z naprawde najrozniejszych produkcji bluzko-podobnych na prawdziwe,duze poncha. Mile to cos,sympatyczne,pamietam,ze czesto nosilam. Teraz juz nie,bo i za male mi sie wydaje i za bardzo jednak rozowe...:)
Bardzo prosta konstrukcja,bo zwyczajne proste paski, dekolt  to czesc niezszyta dwoch paskow. Wykonczenia calosci tak naprawde brak,bo to zwykle obrobienie polslupkiem i raczkiem; co zreszta widac,chociaz wydaje mi sie,ze bardziej na zdjeciu, tak statycznie, niz na ludziu w ruchu. Udalo mi sie zas laczenie paskow, takie wdzieczne,delikatne,do zapamietania i ponownego wykorzystania:)






sobota, 27 sierpnia 2011

Nieudane produkcje

Zanim znalazlam swoj pomysl na widelki i wypracowalam pewna technike stworzylam kilka niefortunnych potworkow:) Oto pare z nich - bluzeczki. Mnostwo pracy,bo zrobione z jakiegos kordonka,w dodatku poszczegolne paski sa zszyte (zszyte!!!!!!!!),te pierwsze to te dzielone na pol,bo wowczas miescilam zaledwie 50 petelek na widelkach.Tylko w tej tuz ponizej chodzilam,nawet dosc uczciwie,fajnie wygladala,przykrywala dekolt,ale bez dodatkowego grzania.
No coz..... niech beda na przestroge:)











wtorek, 26 lipca 2011

Szaliczek niedoceniony


Szaliczek niedoceniony,bo taki bez ikry,nic specjalnego,na szyi wyglada jakby go nie bylo.Jeden z pierwszych chyba w ogole,wczesniej pracowalam tylko cienkim kordonkiem. Szkoda bardzo,ze taki on prosty,niewidoczny i bez pomyslu na wykonczenie,bo sama mysl na wyszydelkowanie go na widelkach byla zupelnie fajna - wzorek przechodzi plynnie z bardzo drobnego w calkiem masywny,i takze laczenia dostosowuja sie do ilosci petelek. Problem w tym,ze tego chyba sie w ogole nie zauwaza,i to zarowno na zdjeciach (tu wine moznaby radosnie zrzucic na jakosc zdjec i zdolnosci fotografujacego,ha ha),jak i w realu... A ze i kolory sa takie juz bardzo nie moje,to lezy sobie szaliczek i lezy.I lezy i lezy.Podobny pomysl pewnie jeszcze kiedys wykorzystam,czy i szaliczek bedzie mial podobna przyszlosc doprawdy nie wiem:)




środa, 13 kwietnia 2011

Okrągłe elementy

Tak czasami przychodzilo mi na mysl,aby zrobic cos z okraglych elementow.A ze najlatwiej z nich stworzyc serwetke,to popelnilam ich pare.A dokladnie trzy:) Oto one,nadszarpniete zebem czasu - przelezaly biedaczki nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak.Serwetki nie ciesza sie moja wielka sympatia,stad tez ich taki smutny los i tak ograniczona liczba.Ale ladnie na nich widac urode widelkowych okraglych elementow,wiec choc to najlatwiejsze z rozwiazan,i choc roznia sie tylko wykonczeniem na brzegu, to ciesze sie mogac je pokazac:)





wtorek, 5 kwietnia 2011

Niedościgniona doskonałość

Widelek nauczyla mnie tesciowa.Jestem jej chyba jedyna uczennica i az przykro mi,ze tak malo zdolna.Moja tesciowa wystarczy,ze spojrzy na wloczke i dotknie jej i mowi: "z tego zrobie zwiewna kamizelke jak z Tysiaca i jednej nocy".Ja spojrze na wloczke i dotkne jej i mowie: "no super,z tego bedzie szalik".Nie wiem czy udalo mi sie dobrze oddac roznice jakosciowa naszych widelek:)
Ponizej jedyne zdjecia,do jakich udalo mi sie dotrzec,z jednym z szalow,ktore zrobila ta zdolna kobieta.Mnostwo rzeczy rozdala i poszly po prostu w swiat.Zanim mi w ogole przyszlo do glowy je jakos udokumentowac... No szkoda.
Zdjecia pokazuja ladnie sama technike i ogrom pracy i doskonalosc wykonania.Niestety samo zdjecie pierwotne wykonane zostalo na czyms marmurkowym,a mi-robiac zdjecie zdjecia-nie do konca udalo sie ujarzmic slonce,wiec jakosc moze pozostawiac troche do zyczenia.Ale i tak warto rzucic okiem na ten szal i wyobrazic go sobie tak na sobie:)